Wszyscy jesteśmy leniwi
Są dwa rodzaje lenistwa: pozytywne i negatywne.
Najpierw postaram się pokrótce opisać to pozytywne. Najlepiej będzie to chyba zrobić na paru prostych przykładach. Otóż z natury jestem leniwym człowiekiem, więc zamiast pisać programy w C, robię to w Pythonie. Pracy jest przy tym znacznie mniej, więc mogę poświęcać tej czynności mniej czasu. Podstawowym powodem, dla którego porzuciłem C na korzyść Pythona jest więc moje lenistwo. Skutkiem tego lenistwa jest jednakże zwiększona wydajność mojej pracy - dzięki czemu moje życie stało się prostsze i bardziej wygodne.
Innym przykładem mojego lenistwa jest system operacyjny, którego używam. Jest to Arch Linux, w którym niezwykle prosto jest budować pakiety ze źródeł. Robi się to w każdym bądź razie (moim zdaniem) znacznie łatwiej, niż w takim np. Slackware czy dystrybucjach wykorzystujących pakiety w formacie RPM. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że dla mojej dystrybucji dostępnych jest wiele różnych paczek, które zostały zoptymalizowane pod kątem architektury i686. Jest to (jak dla mnie) kolejna zaleta w porównaniu z takim np. Slackware, który ciągle zachowuje kompatybilność z i486. Pod Archem pracuje mi się wygodniej, niż pod innymi znanymi mi dystrybucjami - wybrałem więc Archa z lenistwa.
Innym przykładem lenistwa pozytywnego może być wybranie się na duże zakupy do hipermarketu, zamiast zwiedzania wielu małych sklepików rozsianych po całym mieście - nawet, jeśli ceny w tym małych sklepikach są porównywalne do cen w hipermarkecie (nie jest to częsty przypadek, ale zdarza się). Ludzie, którzy tak robią, są po prostu zbyt leniwi, aby biegać po wielu sklepach - wolą udać się do jednego i zrobić wszystkie potrzebne zakupy. Tak jest dla nich prościej i wygodniej.
We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia nie tyle z samym lenistwem, ile z jego skutkiem: komuś się nie chciało pisać programów w C, więc wymyślił Pythona; komuś się nie chciało męczyć z pakietami RPM, więc wymyślił pacmana i abs, które stosuje się w Archu; komuś nie chciało się latać po całym mieście za paroma potrzebnymi mu produktami, więc wymyślił hipermarket, w którym wszystko to można kupić na miejscu. Takich przykładów jest bardzo wiele: samochód (komuś nie chciało się chodzić piechotą), kombajn (komuś nie chciało się ręcznie kosić zboża) itd.. Zaiste, lenistwo może być potężną motywacją!
Ale tak naprawdę to nie o takim lenistwie chciałem pisać. Tym, co mnie denerwuje, jest lenistwo negatywne. Lenistwo takie niesie skutki dokładnie przeciwne, niż lenistwo pozytywne. Dzięki lenistwu pozytywnemu nasze życie staje się prostsze i przyjemniejsze - i mamy coraz więcej wolnego czasu. Na skutek lenistwa negatywnego tracimy czas, pieniądze i energię.
Z lenistwem negatywnym spotkałem się np. na różnych stronach z torrentami. Swego czasu na jednej z takich stron ktoś zamieścił torrent z grami na emulator konsoli MAME. Spodziewałem się, że wielu użytkowników mu za to podziękuje, gdyż dzięki niemu będą mieli możliwość zagrania w gry, które pamiętają z okresu, kiedy to chadzało się "na flipery". Jednakże nic podobnego się nie stało. Wprost przeciwnie - ludzie zaczęli się skarżyć, że autor nie pomyślał o tym, żeby do torrenta dołączyć również jakiś emulator konsoli MAME. Paru z nich miało mu za złe, że nie podał chociaż linka do takiego emulatora. A znaleźli się i tacy, którzy w dość dosadnych słowach wyrazili się niepochlebnie o inteligencji osoby, która zamieszcza torrent z grami, a nie dołącza do tego torrenta emulatora.
Czyż to nie jest przykład lenistwa negatywnego? Zapewne żaden z tych użytkowników nie pomyślał o tym, że wystarczy użyć jakiejkolwiek wyszukiwarki internetowej i wpisać hasło "MAME +emulator", żeby znaleźć linki do przynajmniej kilku różnych emulatorów tej wspaniałej konsoli do gier. I byłoby to przecież znacznie prostsze, niż tracenie czasu na wypisywanie komantarzy dotyczących inteligencji osoby, która torrent z grami zamieściła.
Nawet nie pytam już, czy lenie te w ogóle zastanawiały się nad problemem istnienia różnych systemów operacyjnych - przecież istnieją emulatory MAME pod Windows, pod Linuksa, pod Mac OS X...
Mniejsza już zresztą o tych leni - gorzej, że na skutek tych komentarzy każdy kolejny torrent owego jegomościa, który zdecydował podzielić się swoimi zbiorami, był już zaopatrzony w stosowny emulator. Nie dziwię się temu człowiekowi - chciał się z kimś podzielić, został skrytykowany, dostosował się do wymagań. Jak to mówią - vox populi, vox dei. Ale skutkiem tego wszyscy użytkownicy, którzy ściągnęli te kolejne torrenty, musieli również ściągać za każdym razem ten sam emulator. Emulator, który być może nawet nie będzie działał pod ich systemem operacyjnym... Czyż nie jest to marnotrawstwo czasu, że o pieniądzach za dostęp do sieci nie wspomnę?
Jest to klasyczny przykład tego, jak takie lenistwo negatywne szkodzi wszystkim. Ucierpieli bowiem nie tylko ci użytkownicy, którzy tak ostro zareagowali na wystawienie gier bez potrzebnego emulatora, ale również wszyscy pozostali, którzy nie tracili czasu na żadne komentarze tylko od razu brali się do ściągania plików.
Niestety, nie jest to jedyny rodzaj lenistwa negatywnego występującego w internecie. Swego czasu natknąłem się na pewnym forum na post, którego autor szukał gry "Arkanoid" (czy raczej - jakiegoś klonu tej gry). Napisałem mu więc odpowiedź, że jest taka gra jak LBreakOut, podałem nawet link do stosownej strony (nie żebym podejrzewał go o lenistwo, po prostu lubię podawać pełne informacje), dodałem nawet, że gra jest dostępna za darmo. I jaka była jego reakcja? Otóż odpisał mi, że on potrzebuje gry pod Windows.
Szczęka mi opadła. Osobiście używam Linuksa, co zresztą było widać na każdym poście zamieszczonym na tym forum. Ów jegomość spojrzał na symbol pingwinka, którym był oznaczony post z moją odpowiedzią, i doszedł do wniosku, że skoro używam Linuksa, to pewnie jest to gra na Linuksa. Ale mniejsza o ułomność takiego rozumowania - jemu nawet nie chciało się sprawdzić, co się pod wskazanym przeze mnie linkiem kryje! A kryły się tam wersje tej gry dla systemów operacyjnych Windows oraz Linux.
Ręce po prostu opadają. Człowiek się stara, chce pomóc, nawet link podaje (choć mógłbym to sobie darować; myślę, że każda wyszukiwarka na hasło "LBreakOut" wskazałaby właściwy adres), a tutaj tylko stwierdzenie, że "on szuka gry pod Windows". Po przeczytaniu czegoś takiego ma się ochotę rzucić to wszystko w czorty i przestać odwiedzać jakiekolwiek fora, żeby pomagać innym.
Cóż to za podejście do życia? Jak nie podsuniesz pod nos, wręcz - nie włożysz do ust, to jeść nie będzie?
Innym przykładem lenistwa negatywnego są posty, które czasami można spotkać na Polskim Forum Linuksowym. Linux jest teraz modnym systemem - i po prostu nie wypada niczego o nim nie wiedzieć, że o posiadaniu jakiegoś doświadczenia z pracy pod tym systemem nie wspomnę. Na skutek tej dziwacznej mody po Linuksa sięga wielu ludzi, którzy normalnie nigdy by się tym system nawet nie zainteresowali. Wszyscy nowicjusze jednak (a wśród nich również i tacy, którym ten system przypadnie do gustu) w sposób naturalny zadają sobie pytanie, jaką dystrybucję powinni wybrać (a jest tych dystrybucji wiele).
Z tego też powodu na wspomnianym forum mamy na stałe przyklejony temat dotyczący wyboru dystrybucji Linuksa. Można w tym temacie znaleźć linki do stron, które taki właśnie problem pomagają rozwiązać.
Czy to oznacza, że wszyscy są szczęśliwi? Ależ skąd! Myślę, że przynajmniej raz na dwa-trzy tygodnie zdarza się, że ktoś tworzy nowy wątek, w którym pisze mniej więcej tak: "Mam komputer klasy PII500MHz z 256MB RAMu, jaki Linux będzie dla mnie najlepszy?". Gdyby tylko ktoś taki zainteresował się wątkami, które już na tym forum są - np. tym, o którym wspomniałem. Albo użył wyszukiwarki, która z pewnością pokazałaby mu parę z tych kilkudziesięciu innych podobnych tematów, które były na tym forum poruszane już wiele razy...
Ale po co w ogóle zadawać sobie taki trud? Lepiej przecież kliknąć, zapytać i nie martwić się o nic więcej. A to, że podobne pytania były już zadawane wielokrotnie, na skutek czego powstało FAQ - to już nie jest ważne. Z lenistwa - tego negatywnego - pomijane są inne możliwości, niż zadanie własnego pytania w nowym wątku.
Oczywiście skutkiem tego jest to, że ktoś takiemu jegomościowi napisze, żeby zajrzał do wspomnianego wątku, do FAQ, żeby użył wyszukiwarki... Oczywiście nic odkrywczego to nie jest - i autor takiego wątku straci ostatecznie tylko czas, gdyż i tak trafi tam, gdzie by trafił, gdyby zadał sobie trochę więcej trudu na początku. Cóż - taka jest cena za lenistwo.
Tak sobie myślę, że jeśli ktoś jest już taki leniwy na etapie poszukiwania dystrybucji dla siebie, to z Linuksem mu raczej nie wyjdzie. Ale to moje prywatne zdanie - i taka mała dygresja.
Ciekawi mnie tylko jedno - czy częstsze jest lenistwo pozytywne, czy też negatywne? Ale na to pytanie nie znajdę chyba odpowiedzi.

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home